Igor Czajkowski - wyprawy i wyczyny rowerowe
Czasami zastanawiam się: co pcha mnie do podróżowania po świecie na rowerze, do pokonywania niezliczonych trudności przed i w trakcie wyprawy? Czy jest to wrodzona chęć zwiedzania, oglądania świata, poznawania nowych ludzi, czy też potrzeba przygody, emocji, spotkania nieznanego? A może w ten sposób chcę sobie coś udowodnić? Ale, czy to jest dostateczna motywacja by wylewać litry potu podjeżdżając np. na Cime de la Bonette? Chyba, że jest to potrzeba walki - atawizm, który drzemie w każdym z nas. Chodzi, rzecz jasna, o walkę z samym sobą. Odpieranie ataków napierających myśli: "jesteś sam", "nie dasz rady", "źle się czujesz", "nie chce mi się tak męczyć", itd. Całe szczęście, że można znaleźć na to kontrargumenty: "jestem silny", "spotykam wspaniałych ludzi", "dookoła jest pięknie", itp.
Poza tym, czyż nie jest fascynujące obserwować swój organizm - jak pracuje, jak przystosowuje się do nowych warunków, a po wyczerpującym dniu czuć błogi stan zmęczenia i zadowolenia z dobrze wykonanej roboty.
Niewątpliwie jednym z motywów jest potrzeba bycia przez jakiś czas w samotności, odreagowania całego świata, codziennych stresów. A na pewno jest to chęć dotknięcia czegoś ulotnego, niepostrzegalnego - czegoś, co jest przede mną i co zostawiam za sobą.

Jeśli macie jakieś uwagi dotyczące tych stron lub szukacie odpowiedzi na dręczące Was pytania dotyczące poruszanej tu tematyki - moja skrzynka pocztowa stoi przed Wami otworem - igor@cyklotur.com.